Archiwum kategorii: Z USA do Polski

Wschód słońca nad chmurami

Lot ze Stanów Zjednoczonych do Polski zaczyna się nocą i kończy nad ranem. Lot na wschód sprawia, że noc skraca się o 6 godzin. Wylatując z Nowego Jorku o godzinie 19, kiedy już jest ciemno, wschód słońca można obserwować już ok. godziny 2 (czyli godz. 8 czasu polskiego).

W tym czasie większość podróżnych już od kilku godzin spała. Światła w samolocie były przygaszone. Okna pozasłaniane. Nie wiem dlaczego, ale akurat w tym momencie się obudziłem. Podniosłem lekko plastik zasłaniający okno i moim oczom ukazał się niezwykły widok: wschód słońca NAD chmurami.

Czytaj dalej

Z powrotem w Polsce

Z około godzinnym opóźnieniem wyladowalismy na Okeciu w Warszawie. Jesteśmy zmęczeni, bo niewiele spaliśmy. Dla nas jest też jakby 6 godzin wcześniej.

Troche duże odległości trzeba przejść na tym nowym terminalu. Sporo też czekaliśmy na bagaż. W efekcie na Dworzec Centralny PKP (koszt przejazdu taksówką 25 zł) dotarliśmy 5 minut po odjezdzie pociągu. Musimy teraz poczekać 2 godziny na następny.

Szkoda, ze nie zdecydowaliśmy się wcześniej na przelot do Poznania samolotem. Chwilę po naszym przylocie wylatywał właśnie.

Czytaj dalej

LOT z Nowego Jorku do Warszawy

Przesiadka z samolotu z Sarasoty na samolot do Nowego Jorku przeszła bez problemów. Choc wymagalo to troche koncentracji gdzie odebrac bagaz i jak sie przemiescic. Ponieważ samoloty były różnych linii lotniczych i na różnych terminalach, musieliśmy odebrać bagaż. Stamtąd przeszliśmy długim korytarzem do stacji Air Train.

Air Train jest napowietrzna linia kolejki, która porusza sie na umieszczonych wysoko nad ziemia torach. Kolejka porusza sie wokol calego lotniska JFK, laczac wszystkie terminale. Przejazd w ramach lotniska jest bezpłatny. My musieliśmy przejechać tylko jeden przystanek.

Odprawa bagażu w terminalu 4 odbywała sie już po polsku przy wyraźnie oznakowanych stanowiskach LOT. Akurat nas obsługiwała Czeszka, która jednak świetnie sobie radziła po polsku.

Po nadaniu bagaży mieliśmy jeszcze sporo czasu. Poszliśmy więc coś zjeść. W końcu była to pora na obiad.

Chciałem połączyć sie ponownie z Internetem. Na terminalu 5 był bezplatny dostęp przez WiFi linii Jet Blue. Stamtad wyslalem relacje napisane w samolocie z Satasory oraz dodalem wpis zaraz po wyladowaniu. Niestety na terminalu 4 nie było już bezpłatnego dostępu do Internetu.

Odkryłem, ze jest dostępna płatna sieć WiFi. Kosztowała okolo 9 USD na miesiąc. Z informacji, która pojawiła się na moim iPodzie wynikało, ze sieć jest dostępna na terenie całych Stanow Zjednoczonych. Nie wiem co prawda w jakich miejscach. Oznacza to jednak, ze wcześniej czy pozniej usługa dostępu do WiFi (bezprzewodowego dostępu do Internetu) moze miec zasięg zbliżony do zasięgu telefonii komórkowej.

Zauwazylismy, ze Polacy masowo kupują perfumy w sklepie na lotnisku. Pakowane są one w specjalne zaplombowane torebki i dostępne do odbioru po przejściu kontroli. Jest to konieczne, ponieważ normalnie nie wolno przewozić w bagażu podrecznym takich dużych opakowań z plynami.

W drodze powrotnej podczas kontroli bagażu podrecznego, zarówno w Sarasocie jak i w Nowym Jorku, mój bagaż znowu budził watpliwosci. Tym razem chodziło o butelkę z… piaskiem. Będąc bowiem na Siesta Beach zabraliśmy ze sobą trochę piasku z plazy. Jest to najdrobniejszy na świecie piasek z plaży.

Wejście na pokład samolotu opoznilo się o ok. pol godziny. Później jeszcze musieliśmy czekać w kolejce 14 (!) samolotów, aby wystartować. W efekcie wylecielismy z Nowego Jorku około godzinę później niż było planowane.

Nowy Jork nocą z góry wyglądał cudownie. Ponieważ niebo było bezchmurne, mogliśmy zobaczyć światła całej metropolii. Potężne miasto.

Tym razem w samolocie było już trochę więcej jedzenia, a także mieliśmy bliżej nas telewizor. Niestety w te strone wszystkie filmy byly tylko w angielskiej wersji jezykowej.

Zgodnie z zaleceniami Wandy kupiliśmy tym razem zapas wody (już po ostatniej kontroli). Taki lot strasznie wysusza. Wcześniej nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Pragnienie czuliśmy dopiero na drugi dzień po wylądowaniu. A ja przez tydzień miałem problemy z gardłem. Tym razem więc woleliśmy sie zabezpieczyć.

Różnica czasu sprawi, ze w Warszawie będziemy musieli przesunąć zegarki o 6 godzin do przodu. To dopiero zmiana czasu: z 4 rano na 10 przed południem. Ciekawe jak tym razem się dostosujemy.

Wyladowalismy w Nowy Jorku

Melduję, ze właśnie wyladowalismy w Nowym Jorku. Ladujac widzieliśmy z daleka Manhattan. Oj zostałoby się tu choć jeden dzień. Będziemy teraz szukać napowietrznego pociągu (Air Train) aby dostać się nim na inny terminal, gdzie będzie na nas czekał samolot LOTu.

Pozdrawiamy ze słonecznego Nowego Jorku. Następny zapis wyśle już chyba z Poznania, bo na lotnisku Okecie nie ma WiFi.

Czy ktos to jeszcze czyta?

Zostało nam jeszcze półtora godziny lotu do Nowego Jorku. Dziś mogliśmy podziwiać wspaniały widok na zatokę i waskie pasma ladu wzdłuż brzegów Sarasoty, a później Tampy. W przeciwieństwie do lotu na Floryde, kiedy mieliśmy cały czas chmury, teraz przez cały lot możemy podziwiać Ameryke z góry.

Ciekawi jesteśmy czy ktoś jeszcze czyta ten blog. Wiem, ze wolelibyście tu być zamiast tylko czytac i oglądać te relacje. Za rok ktoś następny odwiedzi Wande (na jej koszt) w Pelican Cove i przeżyje swoją amerykańska przygodę. Być może to będziesz Ty.

Nasza pierwsza przygoda za Wielka Woda zbliża sie ku końcowi. W czasie lotu z Nowego Jorku postaramy sie ja podsumować. Zgodnie z zapowiedzia zamierzamy jeszcze powracać do tego blogu przez jakiś czas. Wrzucimy nasze zdjęcia i filmy.

Napisz proszę w komentarzu ponizej czy podobała Ci sie nasza relacja? Czy chcesz abysmy jeszcze cos opisali i pokazali po powrocie?

Jezeli jesteś w Klubie Przedsiebiorcy lub zamierzasz sie do niego zapisać, to nie zapomij dac znać Wandzie, czy chciałbyś (bądź chciałabyś) tez tu przyjechać. Mozesz to zrobic rowniez w ponizszym komentarzu. Z tego co powiedziała nam Wanda, każdy ma w tej chwili równe szanse.