Lucyna właśnie wybrała się na śniadanie do Denny’s. My z Ewą też tam bywaliśmy i za każdym razem coś innego próbowaliśmy. Jedną z takich wizyt opisaliśmy tutaj.
Zaliczaliśmy również lokale różnej innej kategorii i dostarczających róznego rodzaju emocji.

Tak, to było w słynnym Hooters :)
Nie mogło się obyć bez wizyty w Starbucks Coffee.

Jednak nie wywarło to na nas aż tak dużego wrażenia. Po prostu europejska kawa na amerykańskim lądzie :)
Będąc w Stanach woleliśmy typowo amerykańskie jedzenie. Wanda potrafiła nam niejedno takie wyjście zorganizować.

Wielkie doznania spotykały nas w Hotelu Ritz, gdzie byłem najpierw na biznesowym śniadaniu. Sam podjazd robił wrażenie. A co dopiero było w środku!

