W sobotę zwiedzilismy bardzo interesujący Hiszpanski Cypel, kawałek historii okolic Sarasoty. W tym miejscu w 1867 roku osiedlili się osadnicy John i Eliza Webb, którzy dystrybuowali stąd owoce cytrusowe.
Na Spanish Point zrekonstruowano ich dom, punkt dystrybucji owoców, a nawet mały kościółek. Wszystko zbudowane jest z drewna i wyglada dokładnie tak samo jak przed ponad 200 laty. Nawet wyposażenie w środku jest odtworzone z wielka dokładnością.

W każdym budynku jest przycisk, który uruchamia głos, który oprowadza po danym pomieszczeniu. Jest to tak zrobione, jakby to były głosy gospodarzy czyli po rozdzielni pomarańczy oprowadza nas John Webb, a po kościółku Eliza Webb.
Poczuliśmy sie tak, jakbyśmy przenieśli sie w czasie do początków osadnictwa na Florydzie. Mieliśmy nawet okazję przenieść sie jaszcze wcześniej. W jednym z budynków był bowiem odsłonięty fragment wykopalisk, gdzie znaleziono pozostałości Indian. Ciekawostka jest fakt, ze mieszkali tu oni jedynie w latach ok. 3000-1000 p.n.e.
W parku podziwialismy również subtropikalny roślinny raj, dzieło pani Palmer i jej rodziny, którzy mieszkali tu w latach 1910-1980. Stworzyli oni przepiękny ogród, w którym dziś mogliśmy podziwiać zarówno specjalnie posadzona, jak i dziką podtropikalna roślinność.
Kliknij w obrazek zeby obejrzec wideo.
(otworzy sie nowe okienko)
Tego co zobaczyliśmy nie da sie opisać. Zdjęcia też tego nie oddadzą. Musisz tu przyjechać i to zobaczyć.

Pingback: Cudowne kwiaty i owoce Sarasoty | Podróż do USA