Wanda wysadzila nas w centrum handlowym, abyśmy trochę bobuszowali po sklepach. W ramach wygranej dostaliśmy od Wandy również trochę kieszonkowego, trzeba więc to gdzieś wydać.
Na początek jednak wyslalem Ewe sama do sklepu kosmetycznego i perfumerfii, a sam poszedłem sie uraczyc kawa w barze Hooters. Zgodnie z nazwa, w tym lokalu obsługują wyłącznie dziewczyny z dużymi “oczami”, tak jak sowy. Ubrane są w białe bluzeczki z sowa i obcisle pomaranczowe krotkie spodenki.
W barze można zamówić nie tylko coś do picia (w tym sporo rzeczy z procentami) i do jedzenia, ale również masę różnych gadżetów: koszulki, czapeczki, spodenki, inne drobne gadzety oraz kalendarz z dziewczynami, jakby komuś było mało tego co ma w lokalu. To się nazywa pójście szerokim frontem do klienta.
Właśnie Ewa wróciła. Muszę więc dopić kawę i idziemy na zakupy.
Pingback: Bywaliśmy w lokalach dostarczających różnych emocji | Podróż do USA