Dotarliśmy do Warszawy zgodnie z planem. Obawiałem sie trochę, że możemy mieć trochę mało czasu na przejazd z dworca na lotnisko. W LOTcie powiedzieli mi, ze powinienem być 2,5 godziny przed odlotem.
Martwilem sie tym, że nie ma wcześniejszego pociągu z Poznania. Wczoraj byłem na dworcu PKP i pytałem, którym pociągiem najlepiej pojechać. Był bowiem TLK i InterCity. Ten pierwszy przyjeżdżał do Warszawy 15 minut wcześniej. Doradzono mi jednak, że lepiej pojechać InterCity, bo ma większy priorytet, jeśli chodzi o przyjazd na czas.
Zdecydowałem, że wysiadziemy na dworcu Warszawa Zachodnia. Oszczdzamy 5 minut czasu. Poza tym jest mniejszy tłok niż na Warszawa Centralna, łatwiej wysiasc z walizkami, bo mało ludzi tu wysiada.
Okazało sie jednak, że jest problem z Radio Taxi. Kiedy zadzwoniłem zaraz po wyjściu z pociągu, pani powiedziała mi, ze taksówka będzie dopiero za 25 minut. Zdecydowałem sie więc iść na postój taxi. Zanim jeszcze doszliśmy, zatrzymaliśmy przejeżdżający właśnie pojazd. Mieliśmy szczęście. Był wolny.
Udało sie nam, że spokojem dojechać na Okecie. Korki nie były zbyt duże. Zajęło nam to jakieś 25 minut i zapłaciliśmy 25 zł (z napiwkiem). Dodam jeszcze, że bilety kolejowe kosztowały nas 204 zł łącznie.
Odprawa przeszła gładko. Nowy, duży terminal na Okeciu sprawia, ze nie odczuwa sie tej liczby osób jaka tu jest odprawiana. Do USA można zabrać po dwie walizki i bagaż podręczny. Nam wystarczyły jednak 2 walizki razem plus podręczny.
Wnikliwie badano tylko prezent jaki wiozę dla Wandy. Nie będę pisał co to, bo moze akurat Wanda to przeczyta. W końcu ma to być niespodzianka.
Po odprawie mieliśmy sporo czasu. Ale przynajmniej że spokojem czekaliśmy na wejście na pokład samolotu. Taksówkarz nam opowiadał jak wczoraj wiózł jedna panią, która nie zdążyła na samolot.