Zwierzęta w Pelican Cove

Lucyna opisała swoje spotkania z szopem i pawiem. My tych zwierząt akurat nie nie spotkaliśmy. Najczęściej mieliśmy do czynienia z szarymi wiewiórki. To był niezły ubaw obserwować jak śmigają tu i tam.

Czytaj dalej

Cudowne kwiaty i owoce Sarasoty

Jednym z najpiękniejszych wspomnień z Sarasoty są dla nas przeurocze kwiaty. Kiedy gościliśmy u Wandy był to listopad. Tym bardziej była to ogromna przyjemność poczuć się jak wiosną.

To co zobaczyliśmy w Spanish Point, to był normalnie raj. Mnóstwo uroczych kwiatów i… dekoracyjnych owoców. Z resztą zobaczcie sami. Zapraszam na foto wycieczkę.

Czytaj dalej

Spacerkiem wzdłuż Pelican Cove

Dziś zabieram was na spacer wzdłuż wybrzeża zatoki, gdzie w tej chwili spacerują sobie Lucyna z Tadeuszem :)

Czytaj dalej

Bywaliśmy w lokalach dostarczających różnych emocji

Lucyna właśnie wybrała się na śniadanie do Denny’s. My z Ewą też tam bywaliśmy i za każdym razem coś innego próbowaliśmy. Jedną z takich wizyt opisaliśmy tutaj.

Zaliczaliśmy również lokale różnej innej kategorii i dostarczających róznego rodzaju emocji.

Tak, to było w słynnym Hooters :)

Czytaj dalej

W Sarasocie jedliśmy nie tylko hamburgery

Lucyna wspomniała, że była na obiedzie z największym hamburgerem. Ciekawy czy to było coś takiego?

Nas Wanda właśnie na coś takiego zabrała. To trzeba jeść normalnie widelcem i nożem!

Czytaj dalej

Poranek w Pelican Cove

Będąc w Sarasocie, w Pelican Cave, mieszkaliśmy przez cały tydzień w wielkim domu gościnnym. Nasz pokój był na pierwszym piętrze, z widokiem bezpośrednio na basen i zatokę.

Śniadania, najczęściej jadaliśmy na dole, w oszklonej altanie. Stamtąd bowiem było blisko do kuchni, która znajdowała się właśnie na parterze.

A po śniadaniu najczęściej szliśmy na basen, do którego było dosłownie kilkadziesiąt kroków.

Na piętrze było też wyjście na taras, na którym lubiliśmy usiąść, napić się kawy i cieszyć oko przepiękną wokoło bujną roślinnością.

Taki był mniej więcej nasz początek każdego dnia w Sarasocie. Ciekawe jak będzie spędzać ten czas Lucyna…

Lucyna w Sarasocie – kolejna podróż do USA

Właśnie rozpoczęła się druga wyprawa w formie nagrody w konkursie Klubu Przedsiębiorcy. Tym razem na zaproszenie Wandy Loskot do USA poleciała Lucyna Wiewiórska. Tutaj możecie śledzić relację z tej podróży.

Przy tej okazji pomyślałem, że może powrzucam jeszcze parę fotek na ten blog z mojej wyprawy. To była tak pełna nowych doznań podróż, że do dziś wszystkie jej emocje nie opadły i do dziś sporo zdjęć nie było czasu tutaj zamieścić. Teraz jest okazja, a więc zaglądajcie również na ten blog przez najbliższy tydzień.

Lot nad New York City

Na blogu utalentowanego grafika i fotografa Michała Mrozka znalazłem właśnie link do przepięknej animowanej panoramy centrum Nowego Jorku. Zapraszam do podniebnej podróży nad New York City (kliknij w obrazek).

Panorama NYC

Dziękuję Michale!

Dlaczego chcemy wracać do Nowego Jorku

Oglądamy w telewizji jakiś amerykański film i mówimy: „O! Tu bylismy!”. Teraz rozmawiają o Times Square. A w noc sylwestrową wspominano Broadway.

Dotąd był to dla nas jakiś inny, odległy świat. Dziś Nowy Jork stał się bardzo bliskim dla nas miejscem. Teraz nie tylko widzimy, ale również czujemy jak tam jest.

Czytaj dalej

Do czego chcemy wracać w Nowym Jorku

Dostaliśmy kartkę od przyjaciół Marzeny i Michała, których poznaliśmy w Nowym Jorku. Czas szybko biegnie. Minęły już 2 miesiące, a może zaledwie 2 miesiące, kiedy to spotkaliśmy się na amerykańskiej ziemii. Chyba jednak aż, bo w tym czasie sporo się u nas wydarzyło.

Dopiero teraz znaleźliśmy trochę czasu aby obejrzeć film o Nowym Jorku, który podarowali nam Marzena i Michał. Mi nie udało się nakręcić obrazów tego miasta, tak aby czuło się jego ducha. Okazało się, że film, który dostaliśmy świetnie oddaje charakter tego miasta. No ale cóż, ja nie filmowałem z helikopteru :)

Ale mam za to fotki zrobione z dachu Empire State Building. I to do tego nocą. Morze świateł po horyzont.

Czytaj dalej